piątek, 30 września 2011

Kosze, wory, kobiałki czyli moc naszej kieszeni

Do Sławoszewa wszystko trzeba przywozić.
Nie ma tu jak kupić czegokolwiek.
Wszelkie kosze, wory i kobiałki
trzeba na potrzeby rodziny
napełniać gdzie indziej.
I teraz pytanie za 100 zł:
GDZIE je napełniać?

W hiper-, super- i innych marketach?
W sklepiku "U Pomidora",
w pobliskim Bartoszewie?
W tanowskim "Samie"?
Na ryneczkach: polickim,
na Zawadzkiego, a może na Pogodnie?
O Manhatanie szczecińskim nie zapominając?

Pytanie "GDZIE?" jest ważne nie tylko
z punktu widzenia budżetu domowego.
Konsumpcją polskich rodzin stoi handel.
W skali roku to gigantyczne kwoty.
Komu je oddajemy?
Nieopodatkowanym gigantom, wywożącym
zysk z Polski?
Rodzimym kupcom?
Polskim sklepikom?

Jako mama muszę czuwać nad domowym budżetem.
Jako obywatel chcę wspierać rodzimy handel.
Jako kobieta chcę bywać tam,
gdzie jest miły i sprawny personel.
Jako człowiek chcę dawać pracę tym,
którzy jej szczególnie potrzebują.
Jako osoba wierząca chcę unikać firm,
które zmuszają personel do pracy w niedziel i święta.

Domyślacie się już, gdzie robię wielkie zakupy
dla swej wielkiej rodziny?

Moc naszej, konsumenckiej kieszeni jest potężna.
Jak ją wykorzystamy?



Ta konsumentka wciąż buszuje między półkami sklepowymi
na stronie: http://konsument.wielewiesz.szczecin.pl/images/20.jpg

Free Web Counter

Tabakiera dla nosa czyli odkrywamy swoją moc.

W zderzeniu w biznesem
kapitałem, PKB i innymi, takimi tam,
szary człowieczek
wydaje się być tyci.

Chwileczkę, chwileczkę!
Po co w takim razie wydawane są
potężne środki na bombardowanie
nas reklamami?


Jak to, po co?!
Zawsze w tym samym celu:
by zrobić z nas swoich
klientów/konsumentów.

Bo tak jak tabakiera bez istnienia nosa
nie ma racji bytu, tak i biznesy
bez takich jak my
plajtują.

Taką mamy moc!

Ho, ho, ho! I co my z tym fantem zrobimy?

Jakieś pomysły?

Nim zarzucę Was swoimi pomysłami
czy pomysłami podpatrzonymi u innych:
zostawiam Wam czas do namysłu.

Do jutra!

PS. Zaglądajcie, jeśli wola, na drugi mój blog:
apolska.blogspot.com




Ta konsumentka buszuje między pólkami sklepowymi
na stronie: http://konsument.wielewiesz.szczecin.pl/images/20.jpg


Free Web Counter

środa, 28 września 2011

Mam prawo wiedzieć - czyli kandydaci pod lupą

Akcja obywatelska "Wybory 2011. Mam prawo wiedzieć"
nabiera rozmachu.
Kto ciekaw, zapraszam, by podejrzeć moją ankietę:
http://www.mamprawowiedziec.pl/k2011-kandydat/6964

wtorek, 27 września 2011

Police? Strategia rozwoju Ziemi Polickiej pilnie potrzebna

Co mają robić ci już zwolnieni?
A ci, których dopiero dopadnie ten cios?
Pojedynczy człowiek niewiele może,
zespół - nieco więcej.

Ziemi Polickiej, i pewnie nie tylko tej ziemi,
przydałaby się strategia rozwoju
i strategia ocalenia.

Samorządowcy, biznesmeni,
kandydaci do Parlamentu z tego terenu
i organizacje samorządowe
- można tworzyć silny zespół,
by postawić diagnozę obecnej sytuacji,
opracować prognozę krótko- i długoterminową
oraz nakreślić program.
Oby mający odzwierciedlenie w projektowanych
budżetach gminy czy powiatu...

A przy okazji:

Widzieć człowieka, rodzinę, społeczność, gospodarkę.
I weryfikować poszczególne decyzje pod kątem
ich skutku dla budżetów rodzin.

Wczoraj w Warszawie usłyszałam*)
o wielu dobrych rozwiązaniach
stosowanych w Hiszpanii, we Włoszech
oraz w wybranych polskich gminach i miastach
wiodących pod względem polityki rodzinnej.

Jest co przenosić na grunt policki i szczeciński.


O mnie

przypomienie (bo mają ponoć zaglądać nowi mieszkańcy Polic)

Startuję do Sejmu w okręgu 41:Szczecin i Świnoujście
oraz powiaty: goleniowski, gryficki, gryfiński, kamieński,
łobeski, myśliborski, policki, pyrzycki i stargardzki;
Pozycja 9 na liście nr 1 Prawo i Sprawiedliwość.
Moje hasło: Chleb i praca dla rodzin.
Bronię rodziny i dziecka poczętego...

Więcej o tym: apolska.blogspot.com
http://pl-pl.facebook.com/agnieszkalucja.przybylska

*) Ogólnopolska konferencja "Polska dla Rodziny.
Karta Dużej Rodziny w Miastach i Gminach"
Warszawa, 26 IX 2011 r.


Więcej o mnie:
http://pl-pl.facebook.com/agnieszkalucja.przybylska
oraz drugi blog:
apolska.blogspot.com

Obiecanki - cacanki, a wyborcy ... gorycz?!

Dostałam maila z rozważaniami Czytelniczki.
Mocne słowa...

Oto fragment:

"(...) Tyle lat demokracji i wolnych wyborów,
a za każdym razem po zakończeniu kolejnej kadencji
budzi się w nas żal że tyle i tylu obiecywano,
przekonywano a tak niewiele i niewielu dostało..."

Siedzę i dumam nad tymi refleksjami.
Jak to jest?

Czy obietnice bywają szczere,
ale realizacja ich się nie powiodła?

Czy blef przedwyborczy miał mamić wyborców?

Czy obiecując nie zmierzono sił na zamiary?

A może wyborcy, wbrew rzeczywistości,
obiecują sobie więcej niż to wynika z możliwości
danej partii czy osoby?

Wydaje mi się, że wszystkie powyższe sytuacje
mają miejsce w polskich realiach.

Kto wie, może jako obywatele musimy
znacznie wnikliwiej przypatrywać się bieżącej polityce.
Dostrzegać jak głosują poszczególne partie
przy podejmowaniu konkretnych rozstrzygnięć.

Czy partie, które mają większość
i dzięki temu mogą realizować obietnice wyborcze
robią to?

Czy partie opozycyjne, mimo braku większości,
przynajmniej wytrwale nagłaśniają potrzebę dobrych rozwiązań?
Czy alarmują opinię publiczną,
gdy większość blokuje te rozwiązania?
Czy wreszcie media uczciwie informują o tej sytuacji?

A jeśli się nie uda zrealizować tego,
w co obiecał angażować się dany kandydat?

Przykład (oby nigdy nie doczekał spełnienia w Polsce):
Obiecał ktoś np. AP obronę życia dzieci
poczętych w Parlamencie a tu wprowadzono aborcję...

Co na to wyborca:
pomstuje na niespełnioną obietnicę wyborczą,
czy analizuje jak zachował się ów parlamentarzysta:
Czy głosował za obroną życia,
czy współpracował z innymi obrońcami,
czy głośno i dobitnie domagał się
prawa chroniącego życie od poczęcia...

No, i jeszcze jedno.
Nieczęsto nawiązuję do cichej broni milionów - modlitwy.
Tak naprawdę tej pomocy potrzeba
nie tylko podczas wyborów, ale i później.
By dobro zwyciężało mimo przeszkód.
By niegodziwe pomysły nie doczekały realizacji.
By poczciwym nie brakło odwagi ani wytrwałości.

Ot, co...

Agnieszka Przybylska



Leon Wyczółkowski, "Stańczyk (Szopka)"

Zapraszam na mój drugi blog
o problemach społecznych apolska.blogspot.com

http://pl-pl.facebook.com/agnieszkalucja.przybylska

Mothers, mothers, mothers."Mam dość polityków" - wrzeszczał. Może więc wolisz mamę?

Odpisałam miłej Czytelniczce,
m.in. to:
(...)
Kobiety, żony, matki?
Tak, chyba przyszedł czas,
by oprócz ciężarów
dnia codziennego
przypilnować spraw ogólniejszych.

Przecieram innym mamom szlaki.
Może Reni, Moni, Wioletce.
Albo Basi, Beni czy Ewci...
Mogłabym wymieniać dłuuugo...

Kto wie, czy nie czas
by tym wszystkim,
którzy dostają dreszczy
słysząc "polityk"
dać wybór;

Nie chcesz polityka?
To możesz wybrać mamę,
która chce zmieniać
polskie realia
na bardziej przyjazne i ludzkie...

Dobrej niedzieli!
Agnieszka P




Zapraszam na mój drugi blog
o problemach społecznych apolska.blogspot.com

We need bread for our families. Choćbyś ręce urobił po łokcie...


*)


Chodzę sobie po okolicy i cóż widzę;
Obraz ujmujący, uroczy domek,
kwiaty za płotem, rezolutny chłopczyk u bramki.
Sielanka? Niestety, nie...
Nie dopowiadajcie sobie zbyt wiele:
nikt tu nie pije i nie bije,
ani nie zaniedbał edukacji, ani nie stroni od roboty.
To raczej robota umknęła w siną dal.
A była to praca dobra, ambitna,
rozwijająca...
Zostały kredyty, czworo dzieci, kochana żona.

Te ojcowskie serca, co one wyprawiają
dla najbliższych?!
Potrafią schować prestiżowe dyplomy,
pokornie wyuczyć się rzemiosła,
zdać egzamin czeladniczy.
I jeszcze wytrwale szukać miejsca pracy
według nowych kwalifikacji.

Praca się trafiła.
Tylko, że stawka ma się nijak
do najskromniejszych nawet potrzeb
sześcioosobowej rodziny z kredytami
zaproponowano mu...6 zł za godzinę,
po 1 zł na osobę.

Mówisz, nie jemu jednemu?
Niestety, tak.
Ale przełóżmy tę stawkę na konkret:
Ile musiałby pracować w miesiącu
by zarobić 1500 zł na kredyt
i po 500 zł**) na osobę?

Szybko zliczamy 4500 zł
przy takiej stawce.
to niemal 93 dni
po 8 godzin dziennie
Tylko, że miesiąc,
nawet bez dni wolnych
to najwyżej 31 dni...

Pytanie karkołomne:
a gdyby tak jak robot pracował na okrągło,
bez sekundy snu, jedzenia itp
ile by potrzebował dni, by przy takiej stawce
zarobić na kredyt i minimum socjalne?
Ponad 30 dni na miesiąc...

Jakieś pytania?

Patrzę na ojca z maluszkiem na ręku...
Mój Boże.
Ile tych spraw, ile bólu,
poczucia bezsilności.

Czy nie tak czuł się święty Józef
po ucieczce do Egiptu?

Nikt tam, o ile wiem, izraelitów nie kochał,
konkurencja patrzyła spode łba
na przybłędę - cudzoziemca.
No, i narzędzi też chyba nie zabrał
wędrując do Betlejem na spis ludności.
Kto wie, ile upokorzenia i trudu
kosztowało go
zdobycie chleba dla Maryi i Jezuska.

Zdaje się, że św. Józef
to niezły patron
dla duszpasterstwa
ludzi pracy i ludzi bez pracy...

Agnieszka Przybylska


*) Ilia Repin, "Burlacy na Wołdze" - obraz ze strony: http://www.google.com/imgres?imgurl=http://www.historiasztuki.com.pl/images/REALIZM/REPIN_01.jpg&imgrefurl=http://www.historiasztuki.com.pl/62_W19_MAL_RIEPIN.html&usg=__S8KpVeJlYjR2gOpT2VVxbQO-jQ4=&h=419&w=900&sz=105&hl=pl&start=10&sig2=Y2gzlcg91XQwYnHx_J5azQ&zoom=1&tbnid=h_RShfcaj1GsOM:&tbnh=68&tbnw=146&ei=aG9yTsH7FIzLswbWl72ZBw&prev=/search%3Fq%3Driepin%2Bbur%25C5%2582acy%2Bna%2Bwo%25C5%2582dze%26hl%3Dpl%26sa%3DX%26pwst%3D1%26tbm%3Disch%26prmd%3Divns&itbs=1


**) Czyli mniej niż minimum socjalne
O wysokości minimum socjalnego poczytasz tu:
http://www.ipiss.com.pl/opracowania_min.html

Zapraszam na mój drugi blog
o problemach społecznych apolska.blogspot.com

Złota kaczka? Wolę serce!

Dawno, dawno temu pewien szczęściarz (?)
spotkał złotą kaczkę*) i ta dała mu mnóstwo złota.

Warunek?
Był, a jakże: wszystko miał wydać na siebie,
nie dzieląc się z nikim nawet złamanym groszem...
Najpierw szło mu nieźle, ale w końcu nie wytrzymał
i poratował grosiwem biedaka.
No, i spotkały go gromy od złotej kaczki!
Zdesperowany zakrzyknął:
- Zabieraj sobie to złoto, podła kaczko!
Nie chcę majątku, którym nie mogę podzielić się z innymi.

Pytasz, po co taka bajeczka na blogu?
Ano, to dla tych, którzy na szkoleniach
biznesowych wysłuchują uwag o tym,
że trzeba być twardym dla podwładnych,
nawet nie próbować poznawać ich sytuacji
życiowej, że w biznesie nie ma sentymentów...

Złota kaczka na horyzoncie?
Wolę serce...
AP

PS. Legenda o złotej kaczce pochodzi z dawniejszych czasów... Sprzed ery polityków...




Zapraszam na mój drugi blog
o problemach społecznych apolska.blogspot.com

Oka nie wydłubię...

Spory ideowe? Czemu nie, jeśli taka wola.
Ale bez piany na ustach,
bez zapalczywych błysków w oku.
Nie wystarczy mieć rację.
Fajnie, gdy podaje się ją w sposób
lekkostrawny nawet dla adwersarzy.
Bo zapalczywość razi, albo nawet i rani.
Już to kiedyś napisałam?
Nie szkodzi.
Przypominam to również na własny użytek.
Nie bój żaby - jak mówi moja ulubiona koleżanka...
Oka osobom o innych przekonaniach nie wydłubię...
I vice versa - mam nadzieję...



Zapraszam na mój drugi blog
o problemach społecznych apolska.blogspot.com

środa, 21 września 2011

Modlitwa przed wejściem do internetu?! Czemu nie...

Okazuje się, że żywioł internetu
także doczekał się
modlitwy "na okazję"!

Więcej o tym:
http://www.apostol.pl/modlitwy/rozne/modlitwa-przed-wejściem-do-internetu

Zdjęcie pochodzi z tejże strony. Ładne!

Odwet?

Z kajecika mojej Mamy, Mirosławy :

Nie martw się o odwet bracie
Pozostań przy swojej stracie
To szlachetnie z twojej strony
Nie podejmować obrony

W niepamięć wyrzuć przykrości
Choć się inny trochę złości
Nie ma takiej wielkiej rzeczy
Żeby komuś tam złorzeczyć

Pozostaw biegowi sprawy
Póki zło się nie naprawi
Zawsze wtedy ten zwycięża
Kto nie wyciąga oręża

Wyczytała i przepisała
Aga Pe



Mama z Marzenką, najmłodszą z czterech córek

wtorek, 20 września 2011

"Heca w ZOO"? Oj, nie radzę...

Czytam recenzje*) tego filmu
i dziwię się, po co ktoś chce wlec
czwartoklasistów na ten film?!

Po co zawracać dziesięciolatkom głowę tematami,
które mają się nijak do ich świata.

Walka o powrót dawnej partnerki przez
znaczenie moczem terenu?

Rzucanie odchodami,
by zwrócić na siebie uwagę?!

Chcemy wychować dzieci do pięknej miłości,
do delikatnego, serdecznego budowania relacji.

A tu rubaszne sceny serwowane,
jak wynika z recenzji,
bez wdzięku i polotu.

"Heca w ZOO"? Oj, nie radzę...




*)
http://kino.dlastudenta.pl/artykul/Rzuc_kupka_(Heca_w_zoo_recenzja),72936.html
http://www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=40321&sekcja=recenzja&ri=8594
http://film.dziennik.pl/recenzje/artykuly/355297,heca-w-zoo-czyli-bestialski-slapstick.html



scena z filmu "Heca w ZOO"


Pro life? Yes, yes, yes. Tak, tak, tak...



Oj, było dziś, było.
Napotkana pani oznajmiła,
że jest ona za aborcją,
ja do niej, że jestem,
za życiem dziecka.

Życie czy śmierć?
Blaski i cienie macierzyństwa
czy syndrom poaborcyjny?

Na stronie Artura Szymczaka,
jednego z liderów ówczesnego
Centrum Wspierania Rodzicielstwa od Poczęcia
znalazłam zdjęcie z hasłem
jednego z naszych pierwszych
szczecińskich Marszów dla Życia:
"Życiu zawsze tak"

Życiu zawsze tak?
TAK, TAK, TAK...

Aga Pe

*)

poniedziałek, 19 września 2011

40-, 50-, 60-, 70-, 80- years old? We also can be strong. Wioślarska brać trzyma się mocno...

*)

Udało mi się wyskoczyć na kilka godzin
na Mistrzostwa Świata w Wioślarstwie
w kategorii master (dla zawodników,
którzy wrócili do sportu po latach przerwy).

Dobrze, że zawody rozgrywane były blisko
na Malcie w Poznaniu a nie np. w Kanadzie...
To fascynujące, podziwiać, gdy dojrzali ludzie
z pasją i doskonałą kondycją
mkną na łodziach do mety.

Niektórzy, obserwując z daleka świetną
koordynację oraz technikę wiosłowania
poszczególnych osad nie chcą wierzyć,
że zawodnicy to zarówno 40, 50, 60, 70-
a nawet 80 - latkowie!


Sport w każdym wieku to zmaganie się
z własnym zmęczeniem,
walka mimo słabości,
pokonywanie własnego lęku
przed zmierzeniem się
z utytułowanymi rywalami...

Nie dziwcie się, że jestem zafascynowana
nie tylko samym wioślarstwem jako takim,
ale tym w wieku dojrzałym
po latach przerwy w wyczynowym
uprawianiu tego sportu w młodości...

Pozdrawiam ciepło wszystkich
z wioślarskiej i w ogóle sportowej braci...

Agnieszka Przybylska, wioślarka


*) Andrzej Syczewski (1958) pseudo "Haczyk"
tuż przed biegiem dwójek podwójnych,
reprezentuje Szczecińskie Towarzystwo Wioślarskie.



Również kolega z naszego klubu STW
Sławek Czerwiński (1966), wielokrotny mistrz świata
i mistrz Polski, podczas dekoracji na Malcie.






Here I'm fine. Bezpiecznie i ciepełko

Wiesz, co gdacze kwoczka do pisklaków?
- Właźcie zaraz pod skrzydełko,
tam bezpiecznie i ciepełko.

A kto kurce da poczucie schronienia?
By i ona zakosztowała
komfortu bycia zaopiekowaną?

Panowie, do was piją!
By mama kochała, czuwała,
sama tegoż potrzebuje.

I to nigdy się
nam nie znudzi!

sobota, 17 września 2011

Politic? No, thanks! Polityka? Nie obchodzi nas...



"...bo i po co nam babranie się w polityce?
Grzędę mamy, jeść nam sypią,
a o lisie ani widu ani słychu!
Że co, proszę?
Że mogą grzędę zabrać?
Że karmy nie dadzą?
Oj, tam. Oj, tam.
Kto by tam wierzył
w takie spiskowe teorie?!..."

Kurzych pogawędek wysłuchała
Aga Pe

PS.

Co tam jutro na obiad?
Ponoć pyszny rosołek...




Rzepsko?! I co teraz?

*)


Wiesz jak to było z rzepką u dziadka?
Wyrosła wielka, okrągła, gładka.
Aby ją wyrwać trzeba mozołu
albo wspólnoty, działań pospołu...

Już ochotników do czynu tego
zjawił się szereg, popatrz, kolego.
Widzisz osiłków? Widzisz karczycha?
Każdy sukcesu żądzą tam dycha.

- Ja obiecuję jednym zamachem!
- A ja ją potnę, zjecie ze smakiem.
Ten rzuca hasło, że rzepkę krzepką
na targ zawiezie swoją przyczepką.

Tylko chudziaczek, Jasio nieśmiały
skromnie spoziera, nie szuka chwały.
Oczka poczciwe, buzia poczciwa.
- Po coś tu, taki? Tu cię nie trzeba!

Pytasz, co z rzepką?
Posłuchaj teraz.

Wybrano Zdzicha,
wlazł do ogrodu
i legł pod gruszą
szukać ochłody.

To może Błażej?
Ten z pewną miną
omija rzepę
włazi w maliny.

Gdy przypomnieli,
że rzepa czeka,
- Bujać się! - wrzasnął
I mi nie szczekać!

Zenio, gdy tylko
wpadł do ogrodu,
gna tam gdzie ule,
kosztować miodu.

A Jasio milcząc złapał za rzepę,
ta ani drgnęła! Zaparł się lepiej
i, patrzcie tylko, kmiotki z zapałem
rwą razem z Jasiem rzepsko wspaniałe.

I nieźle, widać
wszystko zdziałali:
rzepę ogromną
wspólnie wyrwali.

Ach, te wybory,
te obietnice...
Gorycz zawodu,
spławianie z niczym.

Dobrze, że jeszcze
Jaśków niemało...
Może i u nas
by się przydało,
zamiast karczychów
wraz z Jasiem kmiotki
niech przeprowadzą
trudne WYKOPKI...


*) Obrazek ze strony:
http://bobo.vel.pl/wp-content/uploads/2010/02/rzepka1.jpg

Aga Pe


zdjęcie ze strony:
http://aktywni.barycz.pl/imgturysta/image/SAM_0620 (Kopiowanie).JPG

niedziela, 11 września 2011

"Remember To Love" - pamiętajmy o miłości...

Wzruszyła mnie akcja w USA
"Remember To Love".
Taka inicjatywa na 10. rocznicę
ataku terrorystycznego
na World Trade Center
to dla mnie jakby echo słów
naszego poety
ks. Jana Twardowskiego:
"Spieszmy się kochać ludzi,
tak prędko odchodzą..."

Rzeczywiście:
Zostają po nich skasowane bilety,
przydeptane kapcie,
słowa dobre i ...złe.

Twarde słowa
zostawiają tyle bólu.

Czy zdążymy
naprawić, połatać,
przytulić?

Remember to love.
Pamiętajmy o miłości.



Na zdjęciu scena z filmu "Zakazane piosenki"

piątek, 9 września 2011

Contraception: Cream cake everyday?! No, thanks! Codziennie torcik urodzinowy?! Blee...

Uwielbiam tort, zwłaszcza węgierski
z jednej ze szczecińskich cukierenek.
Ale gdyby stale czekał w mej lodowce,
szybko by mi się znudził...

Czemu o torciku?
Bo o antykoncepcji.

Skąd to skojarzenie?
Ano, było to tak.

Miły sklepik z bielizną
na szczecińskim ryneczku
na Pogodnie (uwielbiam ryneczki!).
Zaczęły się babskie pogaduszki,
jak to przy zakupach bywa.
I, od słowa do słowa,
zaczęło się i "o tych" sprawach".

Mocno zrobiło się, gdy jedna z pań rzuciła rozżalona:
"A co to, kobieta, jak auto,
ma być bez przerwy do używania?!"
No właśnie:
"do używania"
"bez przerwy"
"bezpieczny seks..."

Sfera intymna to piękna sprawa.
Nie na darmo Stwórca wymyślił TO,
by małżonkowie okazywali sobie miłość
i budowali tę miłość.
Przecież mogliśmy zostać zaprojektowani
do rozmnażania przez podział, pączkowanie,
czy jak tam jeszcze.
A tu, nie!
Piękna sprawa...

No, ale jak z każdą sprawą, zdarza się,
że jest sprowadzana
do poziomu bardzo takiego sobie.
Używać drugiego człowieka?!
Traktować go jak przedmiot do spełniania
określonych zachcianek?!
Sprowadzać to co piękne, intymne
do kategorii "bezpieczne - niebezpieczne"?!

No, idziemy za ciosem.
A co tu jest niebezpiecznego?
Co jest zagrożeniem?
Dziecko?


Niejedna kobieta czuje w sobie,
nawet jeśli nie umie tego nazwać,
tęsknotę za pięknem, delikatnością,
byciem tuloną,
słowem, by czuć,
że łączy ją z mężem czy narzeczonym,
czuła, serdeczna relacja.

Jakże mizernie dzieje się, gdy spotyka ją,
zamiast tego, postawa roszczeniowa:
"ja chcę, więc ty musisz",
"chcę seksu, nie chcę dzieci",
"masz opory, wypij"
"jesteś płodna, zabezpiecz się"...

Czy kto tego chce, czy nie,
antykoncepcja właśnie wpisuje się w ten schemat:
Zawsze "bezpiecznie", więc zawsze mogę żądać.

A, jeszcze wrócę do torciku!
Statystyki poradniane z USA pokazują wyraźnie:
Wśród osób sięgających po antykoncepcję zazwyczaj
jest znacznie więcej zdrad
(czyżby przesyt torcikiem więc pogoń za szarlotką?!)
oraz aborcji, gdy antykoncepcja "zawiedzie".

Czyli, z owego "bezpiecznego seksu" skutki raczej mizerne...

To co dziś na deser? Garść śliwek węgierek?
Uwielbiam te z ryneczku w Policach...

Aga Pe

św. Joanna Beretta Mola z ukochanym mężem Piotrem

PS. Może wzdychasz:
Ok, ale ideałów nie da się zastosować w życiu...

No, to zajrzyj na stronę:
http://www.duchaniegascie.pl/molla.html
i przypomnij sobie
o Joannie i Piotrze,
bardzo, bardzo zakochanych i szczęśliwych,
którzy tak właśnie żyli...

czwartek, 8 września 2011

Satanizm w TVP? O, nie!

W każdej rodzinie zwykle są jakieś granice,
których nikt nie powinien przekraczać.
A jeśli to robi, należy mu się bura.
No, tak. W rodzinie.
A jeśli robi to ktoś wysoko postawiony i Ważny?
I jeśli na dodatek skutki odczuć może wielu, wielu ludzi?

Ach, demokracja. Okazuje się, że i ona ma swoje sposoby
na "natarcie komuś uszu", i to publicznie.
Spokojnie, to nie o wyborach (choć i one mają ten wymiar).
To o akcji podpisywania sprzeciwu
wobec promowaniu satanizmu w TVP.



Z minuty na minutę kolejne osoby drogą internetową
(wiwat sieć!) podpisują ów sprzeciw.
Serce rośnie, gdy czytam, jak ludzie różnych zawodów,
z wielu zakątków Polski, pojawiają się kolejno na liście.
I bardzo dobrze.
Wszak nieobecni nie mają racji, nawet jeśli tę racje mają...

Aga Pe

PS. Kto ciekaw,, niech sam tam zajrzy. A może i podpisze?
dla chętnych link:
http://www.ksd.media.pl/component/petitions/?view=petition&id=15&start=18140

poniedziałek, 5 września 2011

Let's change yourself, let's grow up... Przemień siebie, a przemienisz tych, co wokół ciebie


*)


Kto mądry to powiedział?
Sama nie jestem pewna, może sł. boży Kard. Wyszyński?
Tak czy inaczej coś jest na rzeczy.
No, bo tak: skoro nam się uda przerobić nasz "beton",
np. złego nawyku, opryskliwego tonu
czy niecierpliwego przerywania innym
to znak dla otoczenia, że zmiany są w ogóle możliwe!
Że niezależnie od wieku człowiek jest w stanie poprawiać się.
Wreszcie to również znak dla innych, że mamy dobrą wolę.
A dobra wola to naprawdę niezły początek
budowania wspólnie czegoś pozytywnego.
Choćby z własnym dzieckiem...

Aga Pe

*)El Graco, "św. Jan Ewangelista", obraz znaleziony na stronie:
http://www.galeria.malarstwa.pl/obrazy/1111135.jpg


Zaglądajcie, jeśli chcecie, i tu: apolska.blogspot.com

piątek, 2 września 2011

I have another blog apolska.blogspot.com I tu i tam



Zapomniałam poinformować moich blogowych bywalców,
że ruszyłam z równoległym blogiem "A Polska"
apolska.blogspot.com

Zapraszam, kto ma chęć, również tam.
Drugi blog piszę po to, by oddzielić
(choć do końca się nie da) to, co pisuję od grudnia
od tego, co łączy się z moim nowym zaangażowaniem,
jako kandydata do Sejmu.
Czy trafię kiedykolwiek na Wiejską?
Nie wiem.
Ale nawet jeśli nie, i tak będę dopominać się
o to wszystko, co w moim odczuciu potrzebne
dla polskich rodzin, dla regionu, Ojczyzny...

Piszę tam prostym zwyczajnym językiem.
Jak matka gdy zwraca się do dzieci dorosłych,
nastoletnich i małych.

Kto chce niech czyta, kto ma chęć, niech rozważa,
kto widzi w tym sens - może przekazać innym.

Pozdrawiam

Agnieszka Przybylska
apolska.blogspot.com

czwartek, 1 września 2011

Don't be cruel, stop abortion. Okrutniej wobec dzieci niż wobec kotów?!


*)

Może wiesz już, że rzutem na taśmę nasz obecny Sejm
ogromną większością niedawno zdecydował
o zaostrzeniu kar za okrucieństwo wobec zwierząt,
z karą do 3 lat więzienia włącznie.
A kilka dni później posłowie, głównie z PO i SLD,
opowiedzieli się za aborcją czyli za okrucieństwem
względem dziecka w łonie matki...

Wiesz już, po co potrzebne są matki w Sejmie?
By bronić słabych, bezbronnych, krzywdzonych...
By dzieci były traktowane nie gorzej niż kocięta...

DLATEGO STARTUJĘ DO SEJMU, lista Prawa i Sprawiedliwości nr 9 (okręg 41)...

Jest nadal sporo do zrobienia w tej naszej biednej, kochanej Polsce...

Aga Pe



pl-pl.facebook.com/agnieszkalucja.przybylska
apolska.blogspot.com

*) zdjęcie ze strony: http://www.oaza.pl/cdz/images/stories/JP2_1.jpg

Godzilla...



Z rzadka zasiadam przed telewizorem.
Ostatnio w ciągu parę dni to i owo zobaczyłam.
I cóż tu mamy pewnego dnia? Wojna lub wojna...
Kto w wojnie nie gustuje mógł dla odmiany
popatrzeć na film "Godzilla".
Gadzina wielka, z morderczym kłapaniem
monstrualnej paszczęki
drałuje między wieżowcami Nowego Jorku,
o ile się nie mylę.
Ogonem wywija na prawo i lewo wyburzając całe piętra.
A jak już ją wojacy z F-16 ustrzelą - w podziemiach metro
lęgną się na potęgę jej potomkowie...
Groza.
Zło wszechobecne, obezwładniające, podstępne.
Zło czasu wojny i w okresie pokoju (?!).
Można skulić się ze strachu i nerwowo pojadać czipsy.

Albo wyprostować plecy i powiedzieć:
Do boju!
Bo zło, również to zorganizowane, wymaga odporu.
A zatem, co wybierasz?

Aga Pe

pl-pl.facebook.com/agnieszkalucja.przybylska
apolska.blogspot.com

Kto ma mocne nerwy niech ogląda:

Jako ilustracja - bestia okrutna ukryta  na stronie:
http://4.bp.blogspot.com/_Y5TwdoOLPTI/S9tFWLaGbDI/AAAAAAAANM8/dn-KC71CpRs/s1600/godzilla1998043010.jpg